
Znowu Ford, znowu kłopoty. Czyżby jakaś klątwa nad tymi samochodami w powiecie łukowskim? Ledwo ochłonęliśmy po ostatnim zatrzymaniu amfetaminowego przewoźnika w Fordzie, a tu kolejne uderzenie. Tym razem w bagażniku nie było narkotyków, ale za to ponad tysiąc paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Czy Fordy stały się ulubionym środkiem transportu lokalnych przemytników?
Cała akcja miała miejsce w poniedziałkowy wieczór w Wandowie. Policjanci ze Stoczka Łukowskiego zatrzymali do kontroli Forda C-Max, który miał braki w oświetleniu. Rutynowe sprawdzenie, kilka pytań, i nagle kierowca zaczyna nerwowo krzątać się przy reflektorach, jakby zależało mu na jak najszybszym zakończeniu kontroli. Policjanci nie dali się zwieść – przecież wiedzą, że niesprawna żarówka rzadko powoduje drżenie rąk.
Przeczucie ich nie zawiodło. Po otwarciu bagażnika okazało się, że w środku znajdują się starannie owinięte folią tekturowe pudełka. A w nich? Ponad tysiąc paczek papierosów różnych marek, oczywiście bez polskich znaków skarbowych akcyzy. Gdyby nie czujność funkcjonariuszy, skarb państwa straciłby niemal 20 tysięcy złotych.
42-letni mieszkaniec gminy Łuków trafił w ręce policji, a jego „towar” został zabezpieczony. Teraz grozi mu do trzech lat więzienia, wysoka grzywna i oczywiście przepadek papierosowej kontrabandy. Cóż, przynajmniej zaoszczędzi na naprawie oświetlenia.
Nie można nie zauważyć pewnej prawidłowości – w ostatnim czasie to właśnie Fordy wydają się najczęściej wpadać w policyjne sidła. Może czas na małe śledztwo? A może producenci tych aut powinni ostrzegać w instrukcji obsługi: „Uwaga! Model może przyciągać policyjne kontrole”?
Jedno jest pewne – na drogach powiatu łukowskiego trzeba jeździć ostrożnie. Zwłaszcza jeśli ma się coś do ukrycia. I zwłaszcza jeśli jedzie się Fordem.