Uchodźcy

Problemu, z którym boryka się Służba Graniczna na granicy Polska-Białoruś nie da się nie zauważyć. Rozumiem dramaty tych ludzi, którzy szukają swojego cichego miejsca na świecie. Z drugiej zaś strony stoję na stanowisku, że po to istnieją legalne przejścia graniczne aby z nich korzystać. I tu pojawia się problem. O ile ten problem tworzą dorośli imigranci, o tyle nie można obwiniać nim dzieci. I o dzieci tu chodzi. Człowieka aż coś ściska, gdy sporadycznie pokazywane są dzieci koczujące w lesie. Wtedy też pojawiają się głosy, że kiedyś świat nam pomagał i dziś mamy moralny obowiązek… Zatem proszę.

„W pierwszych miesiącach II wojny światowej Polacy byli wysiedlani ze swoich rodzinnych stron i wywożeni do odległych zakątków radzieckiej Rosji. Przesiedleni do małych miejscowości zajmowali się pracą przymusową. Żyli w kołchozach pozbawieni podstawowych wygód i środków do życia, bez możliwości powrotu do kraju. Na mocy porozumienia Sikorski – Majski z 30 lipca 1941 roku Polacy mogli wrócić do Polski lub dobrowolnie opuścić ZSRR i szukać schronienia poza Rosją. Tak zaczęła się długa podróż tysięcy Polaków w poszukiwaniu drogi do nowego domu” – taki wpis możemy znaleźć w jednym z artykułów na internetowej stronie 'archiwumemigranta'.

Zanim jednak doszło do porozumienia w lipcu ’41, za Polakami w stronę Syberii szła śmierć, która nie wybiera. Efektem tej nieprzyjemnej towarzyszki, na wygnaniu pozostało tysiące dzieci wymagających opieki. Tragedię tą rozumieli lokalni mieszkańcy, którzy zdążyli już poznać Stalinowski terror.

Samo porozumienie dało możliwość powstania obozu wojskowego. Przy tym obozie powstał drugi obóz – obóz tułaczy złożony głównie z kobiet i dzieci. Stopniowe obniżane racje żywnościowe zmusiły gen.Andersa do opuszczenia Rosji radzieckiej. Trafili oni zatem do między innymi Iraku. W Ashabadzie (Turkmenistan) zostali jednak tułacze. Pieczę nad nimi sprawował szef miejscowej misji polskiej pułkownik Perkowicz. Pomagał on w ewakuacji. Niestety nie wszystko poszło tak jakbyśmy chcieli. W pewnym momencie NKWD zakazało dalszej ewakuacji. Co teraz? NKWD aresztowało wszystkie polskie opiekunki, które nie przyjęły obywatelstwa ZSRR, zastępując je Rosjankami. W taki sposób rozpoczęła się stopniowa likwidacja obozu. Polscy kierowcy ciężarówek, którymi wcześniej ewakuowano obozowiczów musieli opuścić teren postymi autami. Prawie pustymi. Na odjazd dostali oni bowiem laurkę. „Pamiętaj zawsze o najmłodszych sierotach w Ashabadzie, bo te dzieci tam zostały … na zawsze” – w oczy kuło zdanie wypisane na laurce.

Ci, którym udało się opuścić obóz trafili między innymi do Techeranu, gdzie Perscy książęta oddawali na sierocińce swoje pałace. W ponad dwudziestu miejscach zgromadzono około 2 tysiące dzieci (niewiele więcej mieszkańców zamieszkuje dzisiaj Stoczek). Mimo dobrych warunków dzieci wciąż miały obawy przed głodem. Chowały one pod poduszki chleb zabrany potajemnie z jadalni. Wiele wygłodzonych organizmów dziecięcych nie chciało już przyjmować pokarmów. Trauma ZSRR była barierą, której nie dawało się pokonać. Całości problemów dopełniały choroby, które przybyły z dziećmi. Choroby te niestety przynosiły wysoką śmiertelność. Ta była tak wielka że w momencie gdy zabrakło drewna na trumny, male dzieci zawijano w koce.

Dzieci, które przeżyły, mimo psychicznej traumy ZSRR z utęsknieniem i nadzieją oczekiwały na powrót rodziców. Mijał czas. Zdarzały się przypadki, że nadzieje dziecięce się spełniały. Pierwsze spotkania po latach rozłąki były trudne zarówno dla rodziców jak i dla samych dzieci. Jedni nie poznawali drugich. Na jednej z ulic małego miasteczka, do mężczyzny podbiega mały chłopiec i zaczyna szarpać mężczyznę za rękaw krzycząc: „tato! Czy to ty tato!?”. Mijają sekundy niepewności, które zdają się ciągnąć jak wieczność. Mężczyzna kuca przed chłopcem i patrząc w jego mokre od łez oczy, zdławionym głosem pyta: „Janek – czy to Ty?”

Niestety pobyt 40 tysięcy uchodźców stawał się dla Iranu wielkim obciążeniem finansowym. Powstał pomysł aby przenieść obóz do Keni i RPA. Maria Wodzicka – to ona była pomysłodawczynią sprowadzenia polskich sierot do Nowej Zelandii. Tak też powstał obóz internowanych w Pahiatua. Za samą organizację przejazdu do Nowej Zelandii była odpowiedzialna Krystyna Skwarko. 27 września 1944 roku autobusami dzieci opuściły Isfahan. Po długiej podróży dotarli do Bombaju, który był miejscem ostatniej przesiadki. Tu załadowano wszystkich na amerykański okręt USS gen.Randall. Przez Ocean Indyjski, wzdłuż brzegów Australii okręt dotarł na redę portu Wellington. Była noc 31 października 1944 roku. W porcie czekał konsul Wodzicki wraz z premierem Nowej Zelandii Peterem Fraserem.

Rząd Polski w Londynie nakazał usamodzielnienie się powstałego obozu. W archiwach Nowej Zelandii można znaleźć notatki o nieporozumieniach pomiędzy premierem państwa a delegatem rządu RP. Po zmianie delegata zapadały różne decyzje wśród których znalazła się ta o zamknięciu polskiego gimnazjum z obozie. Podczas zamknięcia głos zabrał nowy delegat – Zalewski. „Wam świadectwa polskiego gimnazjum niepotrzebne bo Wy do Polski już nigdy nie wrócicie” – powiedział. Nowa rzeczywistość wymusiła na dzieciach wyjazdy do szkół średnich i zawodowych, za których naukę płaciły między innymi organizacje Kościoła Katolickiego. Pod koniec 1949 roku obóz został zlikwidowany.

Na koniec pasowałby dodać komentarz. Ja tego nie zrobię.

1
Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wladek
Gość
Wladek

Tekst moralnie mocny tylko jak to sie ma do 20-o kilku latkow zdrowych chłopakow płynących w łodziach do Włoch czy np.tu na naszej granicy.czy nie powinni oni walczyć o swój kraj a nie z niego uciekac do lepszego życia na niemiecki socjal.ile z nich podejmuje tam prace?20-30% w Polsce nie zostaną bo tu bida Panie bida.jezel pozwolic zostac matkom z dziećmi to potem dojedzie reszta na podstawie łączenia rodzin tak było w latach 60 tych ××wieku z turasami.no i dochodzi sprawa ich łączeniem się że społeczeństwem w tą.nowej ojczyźnie tu jest problem bo ich Islam jest ponad to Norwegia Francja… Czytaj więcej »