Szpital w Łukowie znów na ustach całej Polski…

wiatrówka

Nasz szpital w Łukowie nie cieszy się zbyt dobrą opinią wśród  mieszkańców powiatu. Wpływ na to z pewnością mają takie rewelacje cytowane przez ogólnopolskie media…

Łukowscy policjanci zabezpieczyli w szpitalnym oddziale śrut i wiatrówkę, z której wcześniej została postrzelona 38-letnia pacjentka. Teraz funkcjonariusze ustalają kto z personelu medycznego strzelał z tej broni i naraził pokrzywdzoną kobietę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Wczoraj po godzinie 19.00 dyżurny komendy policji, został powiadomiony przez lekarza z łukowskiego szpitala, że pacjentka jednego z oddziałów prawdopodobnie została postrzelona wiatrówką. Policjanci którzy przyjechali do szpitala, zabezpieczyli śrut którym została postrzelona 38-letnia kobieta. Wyjaśniający sprawę funkcjonariusze ustalili, że strzał z wiatrówki został prawdopodobnie oddany z okolic budynku jednego z oddziałów na terenie łukowskiej placówki medycznej.

Sprawdzając pomieszczenia tego oddziału funkcjonariusze znaleźli w służbowej szafce wiatrówkę oraz opakowanie ze śrutem. Mundurowi znaleźli też plastikową butelkę z licznymi przestrzelinami. Wstępnie policjanci ustalili, że pracownicy tego oddziału w wolnej chwili strzelali do celu, jakim była plastikowa butelka. Funkcjonariusze ustalili, że w tym czasie w oddziale pracowało kilkanaście osób, część z nich została już przesłuchana. Teraz prowadzący postępowanie policjanci, szczegółowo ustalają kto i kiedy wniósł na teren szpitala wiatrówkę, kto ją używał i kto strzelając wczoraj do plastikowej butelki, przypadkowo postrzelił pacjentkę łukowskiego szpitala.

Ostatnie komentarze

  1. Więc uzupełniam historię, bo w twoim streszczeniu a zwłaszcza w wypowiedzi mecenasa tego NIE MA!!! Od razu poprawię swój błąd…

Subskrybuj
Powiadom o
guest

1 Komentarz
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Piotr
Piotr
8 lata temu

Nowatorska metoda dyscyplinowania pacjentów. Opuszczanie oddziału przez chorych jest zabronione. Pytanie: co 38-latka robiła poza budynkiem szpitala?