10 maja o godz 23:30 zostaliśmy poinformowani o ,,ogniskach” palonych w okolicach miejscowości Rosy. Takie zgłoszenie mieliśmy już tydzień temu.
Do zdarzeń udaliśmy się samochodem średnim gaśniczym Volvo. Tym razem miejsc w których palone były różne rzeczy od dywanów po opony było więcej niż ostatnim razem. Strażacy podzielił się na dwie grupy jedna gasiła pożary tłumicami i szpadlami druga użyła do tego szybkiego natarcia z samochodu. Taki podział związany był z lokalizacją miejsc pożaru.
Samochód gaśniczy nie w każde miejsce mógł dotrzeć. W trakcie akcji gaśniczej okazało się że takie ,, ogniska” palone są również kilka kilometrów dalej w kierunku z Ros na Domanice. W tamte miejsce została zadysponowana jednostka OSP Rosy. Akcja gaśnicza trwała blisko dwie godziny.
Przy gaszeniu zużyto 1,5 m3 wody. Na miejscu pożarów bardzo szybko zjawila się policja, która rozpoczęła poszukiwanie osób odpowiedzialnych.







Więc uzupełniam historię, bo w twoim streszczeniu a zwłaszcza w wypowiedzi mecenasa tego NIE MA!!! Od razu poprawię swój błąd…
„Jestem gotów usiąść do rozmów choćby dziś.” - to chyba coś nowego po X-latach?
Tekst to streszczenie 1/1 wypowiedzi mecenasa Wójcickiego, więc może lepiej niech tak zostanie. Można zawsze dopowiedzieć w komentarzach ;)
Marcinie, a może tak dodać w tym Twoim zapisie historii rok 2000 kiedy to doszło do ugody między stronami?
Dobrze.