Za górami, za lasami nad rzeczką niedużą,
Było miasto malutkie gdzie pachniało burzą.
Ludzie żyli szczęśliwi, i zadowoleni wielce,
Nikt nigdy nie stał w urzędzie w kolejce.
Raz na pięć lat mieszkająca tam wiara,
Wybrać musiała swego Pryncypała.
A do tego swych rajców,
Z grodu aż piętnastu.
Tak też było i rok temu,
Kiedy głosy policzono,
Wyłoniono całkiem nowe grono.
Włodarz nowy, młodszy sporo,
Debiutantów też było kilkoro.
Nowe rządy będę szczery,
Są spokojne, bez kozery.
Włodarz działa, drogi kładzie,
Wszystko idzie! Nawet w Radzie.
Ale kasy w mieście nie ma.
Zaraz rzekną: to jest ściema.
Co z tym zrobić? Skąd pozyskać?
Sprzedać może? Czy wyciskać?
Co tam mamy w zaskórniakach?
Trochę działek- ale w krzakach.
Trzeba znaleźć nań klienta,
Sprawa będzie ogarnięta.
Będzie kasa, będą drogi,
Nikt nie będzie już ubogi.
Szczęście wodza wszyscy znają,
Zatem rację mi przyznają,
Że nabywca, kwestia czasu,
Gdy narobi ambarasu.
Tak też było w tym przypadku.
Klient przyszedł zgłosił akces,
Działkę kupi i ma kase.
Przetarg zatem ogłosili,
Wszystko, wszystkim obwieścili.
Wiedzę posiadł również Radny,
Taki co to jest zaradny.
On na sesji raczył głosić,
Że podatki trza podnosić,
Nie od razu, lecz powoli.
Tak co roku, a do woli.
Głowę ma do interesu,
Więc nie zgłosić mógł akcesu.
Nie tam żeby coś zwojować,
Ale twardo negocjować.
Wpłacił wadium i po chwili,
Z drugim kupcem wymienili:
„Co będziemy gród dorabiać,
Gród nie musi nic zarabiać,
Daj mi piątkę i po krzyku,
Ja nie muszę znać wyniku…”.
Chce mieć pewność kupna działki,
W torbie nie mam, lecz są banki.
W dalszej części tej historii,
Działka poszła po taniości,
Więc nasz radny stwierdził słusznie,
Że nie zgadza się w kapuście.
„Piątka mało”! ale kupiec
Tej pieczeni nie chciał upiec.
„Skandal” krzyknął, „co za draka”,
Jest tu u Was mafia taka.
I usmażył pismo srogie,
Opisując całą drogę.
Sprawa się rypła, ludzie wezbrali,
Dlatego szybko się dogadali.
Żeby skandalu w mieście nie było,
I wszystko wróciło, tak jak już było.
Ale da ludzi morał jest taki,
W mieście mieszkają fajne chłopaki.
*Wydarzenia opisane w tekście są prywatną fantazją autora, i porównywanie ich do faktów i zdarzeń, które miały miejsce w rzeczywistości jest nieuprawnione. Osobom oceniającym kunszt literacki z góry dziękuję za powstrzymanie się od ocen 🙂
.







Przecież to prawdziwa historia, która wydarzyła się niespełna kilka tygodni temu. Pół Stoczka wie o kogo chodzi i który Radny dorabia sobie na boki tak, żeby nie nabijać budżetu miasta.
Ciekawi mnie który bohater jest dobry, a który zły zdaniem autora?
Fantazje Redaktora nie powinny być zamieszczane w aktualnościach. Powstaje śmietnik i nie dziwię się, że wkurza czytających.
A o kim ten wiersz?
Niby fantazja autora, ale jak się pisze „…porównywanie ich do faktów i zdarzeń, które miały miejsce w rzeczywistości…” to kogoś miało sie na myśli.