Zawartość ekologii w ekologii.

Siadając do zbierania informacji oraz pisania tego tekstu nie myśałem, że będzie go aż tyle, a jest to tylko mała część ekologii. W związku z tym iż jestem sceptyczny w podejściu do obecnej formy czegoś co popularnie zwane jest ekologia, postanowłem przygotować się sumiennie. Tym bardziej, że jest to nam wciskane na siłę. W celu przedstawienia faktów, przeszukałem wiele badań i analiz. Wiem, że temat ekologii jest rozległy i odnosi się do wielu płaszczyzn, dlatego proszę nie mieć pretensji iż nie opisuję tu wszystkiego.

Zastanawiając się od czego zacząć aby całość miała sens, postanowiłem jako pierwszy, po części, rozłożyć problem produkcji energii. O ile ogniwa fotowoltaiczne są coraz częściej spotykane w naszych gospodarstwach w znacznej części, jak mi się wydaje, za sprawą dofinansowania ze strony państwa, o tyle wciąż są one małym procentem w produkcji prądu, który zużywamy. Aby stwierdzić czy są one ekologiczne musimy wziąć pod uwagę czas zwrotu zużytej energii do ich produkcjii jak również żywotność takich paneli. Obecna technologia jest na tyle rozwinięta, przez co okres zwrotu wynosi około 1,5 roku. Żywotność paneli w najgorszym wypadku to 25 lat. Dane te zatem stawiają fotowoltaikę dosyć wysoko, co zmusza mnie do przyznania punktu na rzecz działalności proekologicznej.

Turbiny wiatrowe, które są rekomendowane przez umowy klimatyczne, niejednokrotnie stoją w konflikcie z konwencją o różnorodności bilogicznej jak również z europejską konwencją krajobrazową (dane z grudnia 2018). Żywotność przeciętnej turbiny to około 20 lat, renowacja czy wymiana jest niesamowicie kosztowna, a samo składowanie łopat wiatraków, które mogą być dłuższe niż skrzydła Boeinga 747, z ekologią nie mają nic wspólnego. Co prawda niektóre łopaty mogą być spalane w specjalnych piecach cementowych lub elektrowniach, jednak palące się włókno szklane emituje zanieczyszczenia. Powoli wdrażane są innowacyjne pomysły rozkładania łopat, prasowania ich na branulaty i płyty pilśniowe, które mogą być używane do podłóg i ścian, ale wciąż pozostaje materiał nieekologiczny. Do całości należy ddać iż elektrownie wiatowe zabijają. Norwegia w sporej części ponosi odpowiedzialność za europejską populację bielika, Szwedzi za populację głuszców a kraje europy kontynentalnej za populację np. nietoperzy.

Standardowego pozyskiwania energii z kopalin (gaz i węgiel) opisywać chyba nie muszę. Podsumowując zatem produkcję energii, oprócz znikomej jeszcze ilości fotowoltaiki, zmuszani jesteśmy do czegoś, co ja nazywam pseudo-ekologią.

Mamy już prąd a więc włączmy światło. Tu, jak się okazuje, również zostaliśmy zmuszeni do pseudo-ekologii. Zakazaną w UE żarówkę wolframową i jej brak ekologiczności w kontekście zużycia prądu każdy zna. Zostaliśmy zmuszeni do korzystania z żarówek energooszczędnych. Są to zwykłe świetlówki kompaktowe. Zgadza się iż pobierają mniej prądu a ich żywotność jest dłuższa niż standardowych żarówek, lecz zawierają one rtęć. Kto z Was, drodzy czytelnicy, wie gdzie może oddać taką żarówkę po jej zużyciu? Tak szczerz, w okolicy i bez szukania po internecie? Dlaczego pytam? Takich żarówek jak i baterii, ze względu na ic zawartość, nie należy a nawet nie wolno wyrzucać ze zwykłymi śmieciami. Na szczęście mamy jeszcze dostęp do rozwiązań LED. Zatem jeśli chcemy być bardziej eko, to nie energooszczędna a LED oświetlenie powinno być naszym wyborem.

Aby mieć żarówkę musimy udać się do sklepu. Dobrze, jeśli możemy udać się tam pieszo, lecz nie zawsze jest to możliwe. Dlatego warto użyć auta ekologicznego. Tylko które auto jest ekologiczne?

Według większości ludzi, auta z silnikami wysokoprężnymi, czyli popularnie zwane Diesle, są wysoce nieekologiczne. Czy tak jest? Pamiętajmy iż obecna technologia, w porównaniu do tej z lat np.’90, jest na naprawdę wysokim poziomie. Zatem porównajmy auta elektryczne, ogólnie uznawane za ekologiczne, z autami z tradycyjnymi silnikami benzynowymi czy zasilanymi gazem ziemnym lub olejem napędowym. Mając dostęp do czysto ekologicznej energii elektrycznej, samo użytkowanie aut z napędem elektrycznym jest ekologiczne. Niestety nie ma czysto „zielonej” energii, a do tego trzeba wziąć pod uwagę sam etap produkcji tych pojazdów.

Niemiecki ADAC zlecił firmie Joanneum Research badanie, które miało sprawdzić ekologiczność aut elektrycznych. Badanie to bierze pod uwagę zróżnicowanie energetyczne, w którym węgiel stanowi podstawę energetyki. Zatem rynek niemal identyczny jak w PL. Z opracowania czarno na białym wyczytać możemy iż auta spalinowe stanowią znacznie mniejsze obciążenie na etapie produkcji. Auta elektryczne i wodorowe odpowiadają za emisję CO2, którą auta spalinowe osiągają po 40 tys kilometrów. Przy średnim dystansie pokonywanym przez Polaków (GUS 2015: 12,1 tys km rocznie) daje nam około 3 lata. Jak czytamy dalej, u naszych sąsiadów węgiel odpowiada za 20-25% produkcji, a podobną ilość uzyskuje się ze spalania gazu ziemnego. W takiej sytuacji auto elektryczne staje się ekologicznym po prawie 130 tys km jazdy autem benzynowym (8,5 roku!) oraz 220 tys km jazdy Dieslem, czyli po prawie 15 latach! Jeśli porównamy elektryka z autem na gaz ziemny (CNG) elektryk NIGDY nie stanie się ekologiczny. Mogłoby do tego dojść po przejechaniu JEDNEGO MILIONA kilometrów! Zatem jeśli robimy rocznie do 10 tys km, a większa część badanych utrzymuje się na poziomie 5 tys km rocznie, to nie ma sensu patrzeć na nowoczesne, pseudo-ekologiczne auto elektryczne. Do całości dodajmy recykling baterii. O ile tradycyjne auto zazwyczaj posiada jeden akumulator, o tyle elektryk jest nimi napchany jak „dobra kasza skwarkami” u filmowego Pawlaka. Ich recycling odbywać się może 3 sposobami, z czego tylko 1 jest w miarę opłacalny.

Tak się kończy nowatorskie podejście do ekologii, a ja znowu kontestuję coś, co jest na top-ie. Zatem zatrzymajmy się jeszcze przez chwilę na motoryzacji.

Osobiście uważam iż wygląd aut z lat ’80 i starszych bije na głowę obecną linię nadwozia. Nie oznacza to, że obecnie nie ma ciekawego wyboru. W związku z mową o elektrykach, bardzo podobają mi się 2 auta 2 różnych producentów. Jedno auto to hybryda, więc je zostawiam. Zajmę się autem producenta, który pozwał kiedyś znanych brytyjskich moto-maniaków. Prowadzą oni program na jednej z płatnych platform. I tu posłużę się ich opinią na temat elektrycznego SUV-a, jakim jest Model X. Auto dosłownie napchane jest wieloma nowinkami obecnej techniki. Pomimo braku tak pięknego dżwięku V8, ta cisza tego auta może być niezwykle przydatna nocnym markom mieszkającym na osiedlu domków jednorodzinnych. Auto w wyścigu równoległym pokonuje sportowe audi R8 z niesamowitą łatwością. 7 miejsc, 3.1 sekundy do 100 km i 250 km/h robi wrażenie. Deklarowany przez producenta zasięg auta to 565km, co pozwoli na udać się na urlop ze Stoczka do Karpacza na jednym ładowaniu. Oczywiście jest to tylko deklaracja, a wiemy jak potrafi wyglądać rzeczywistość. Zatem najbezpiecznie będzie udać się takim autem do Łukowa na zakupy lub w niedzielę na sumę. Auto wyposażone jest w baterie lit-jon, które w razie wypadku drogowego mogą stanąć w ogniu. Kto widział jak szybko rozprzestrzenia się ogień w aucie? Do tego szerokość pojazdu to 2 metry, zatem jeśli jesteś na etapie budowy garażu i chcesz kupić Model X, pamiętaj o szeroki wjeździe. Podsumowując: ekolog w Modelu X jadąc na 1 tydzień na narty w Alpy musi wziąć 1 miesiąc urlopu, aby mieć czas na dojazd, powrót oraz ładowanie auta co 4 godziny.

I tak dochodzimy do smutnego podsumowania: pseudo-ekologia cofa nas do średniowiecza. Mam nadzeję iż eko-terroryści wiedzą, że wtedy nie będzie fejsika, na którym tak gromko wylewają pomyje na takich jak ja.

5
Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zazi
Gość
Zazi

Podobną sytuacja jest z „ekologicznymi bawełnianymi torbami na zakupy”, do których nas zachęcają jako lepszych niż nieekologiczne plastikowe torby.
Badanie dla ministerstwa środowiska Danii wykazało, że koszty środowiskowe produkcji „ekologicznej” bawełny są tak wysokie, że jedna torba musiałaby być użyta ok. 20 tyś razy, zanim stałaby się bardziej ekologiczna niż zwykła plastikowa reklamówka. Nie wiem czy połowa użytkowników użyje takiej torby chociaż 100 razy 😉

Wladek
Gość
Wladek

Poruszyles temat ktory dla 98% stoczka i okolic jest obcy i ludzie tym sie nie interesuja.takie ,,dzielo,,powinieneś wyslac do ogólnopolskiego czasopisma tam bys mial wieksze zainteresowanie.tu jest poruszany temat bardziej przyziemny a energia jaka ludzie kojarza to ta z gniazdka w scianie…

Baczny Obserwator
Gość
Baczny Obserwator

Wreszcie doczekaliśmy się felietonu który jest napisany sensownie, podparty jest wiedzą i da się go przeczytać. Zbędne jest jedynie zdanie w podsumowaniu dotyczące komentujących. Prawda jest taka, że jak się czasami pisze głupoty to trzeba się liczyć z niepochlebnymi komentarzami.