Wujaszek Heinrich uczy i bawi: „Widzę dziś”, czyli wstęp do uczynienia swojego życia lepszym i lżejszym

Trwa wielka dyskusja komentarzowa na temat potencjalnej inwestycji w Mieście. Wytaczane są przeciw władzom ciężkie działa, padają mocne słowa. Swego czasu byłem wręcz fanem wszelkich internetowych burz na tym portalu. Uczestnictwo w nich i ich wywoływanie (np. „grożąc”, że wystartuję w wyborach) sprawiało mi nawet małą frajdę. Dobrze się wtedy bawiłem, jednak chyba się starzeję (niewiarygodne!) i coraz mniej chce mi się próbować wywierać jakikolwiek wpływ na sprawy, które i tak wiem, jak się zakończą. Kto pamięta reakcje moje wyrzygi n.t. programu wyborczego i byciu burmistrzem, niech sobie je połączy klamrą z sytuacją, którą mamy obecnie. Co Wam wychodzi?

Jako „potencjalny” (w cudzysłowie dlatego, że w zasadzie formalnie nie zrobiłem nic w kierunku startu w wyborach) kandydat zostałem zmieszany z błotem i potraktowany jako mundrala kreujący się na takiego, który niby wszystko wie.
Guano tam wiem i na burmistrza pasuję tak samo jak… wszyscy inni. Bo jak popatrzeć na opinie w komentarzach, to obecna władza w powszechnym mniemaniu też guzik się tam zna 🙂 Morał z tego taki, że co by się nie działo – dzieje się źle 🙂

Bronić obecnego burmistrza i rady nie zamierzam. Kto mnie czytuje ten wie, że jestem kapitalistą i zwolennikiem sytuacji, w których ludzie u władzy, zanim zabiorą sie za sprawy gospodarcze rzeczy wspólnych, są w stanie wylegitymować się sukcesami gospodarczymi na podwórku własnym. Przy takim filtrze odpadają u mnie wszyscy przedstawiciele wszelkich posad budżetówkowych – nauczyciele, urzędasy, jacyś „działacze społeczni” jakkolwiek to rozumieć. Czyli ludzie, którzy w swoim życiu nie musieli nic kreować, improwizować i rozpracowywać logistycznie, aby sie utrzymać.
Nie wiem czy to jest słuszne i mądre, ale ja tak myślę i tyle.

W związku z powyższym, nietrudno wywnioskować, że menu kandydackie ostatnich wyborów władz miejskich, w mojej optyce wyglądało przemizernie. Po krótkiej dedukcji zagłosowałem na Marcina. A huk tam, niech ma.

No i bilans jest taki, że zaskoczył mnie pozytywnie, nawet tą kontrowersyjną inwestycją – w przeciwieństwie do swych poprzedników jest przynajmniej aktywny. Na wielki minus są wszelkie podwyżki i fakt, że na pytania o bez wątpienia kontrowersyjną inwestycję, odpowiada atakiem. Jak widać, typowo po Stoczkowsku, nawet głupie pytania o swą działalność (nie mówiąc o krytyce) bierze do siebie. Burmistrzu – czy ja nie pisałem gdzieś wyświechtanego jak babilońska prostytutka porzekadła, że „feedback is a gift”?

Bo ja właśnie chciałem o tym. O tej niezdrowej mentalności lokalnej. I nie tyczy się ona tylko burmistrza, ale przede wszystkim wszystkich tych, którzy nie przebierając w słowach poświęcają swój cenny czas tylko na to, aby tu w komentarzach udowodnić, że miejska większość dokonała złego wyboru. Jak to oni, lub ich niewybrany kandydat zrobiliby coś lepiej. Prawda jest taka, że ciul jeden wie jak by to było. Burmistrzem jest, kto jest i jeśli zależy Wam na dobru Miasta, to zamiast hejtować, moglibyście mu w swej niezmierzonej mądrości coś osobiście doradzić. Chociażby wysyłając list zaadresowany na Urząd Miasta.
Dla wszystkich jeszcze niepogodzonych z tym, że to nie oni wygrali wybory: podejdźcie do tego w najzdrowszy sposób – „Jebło, to jebło. Nie ma co drążyć tematu.”

Kolejna sprawa tyczy się samej komunikacji, która przez te lokalne przywary jest pełna przemocy, a przez to zupełnie nieskuteczna. Korzystałem kiedyś z usług pewnej firmy z Łukowa (tak, tam też mają problemy z komunikacją). Podczas rozmowy telefonicznej nadmieniłem, że chciałbym aby pewne sprawy naszej współpracy były prowadzone nieco inaczej. W moim odczuciu dałem bardzo delikatny feedback umożliwiający im poprawę jakości ich usług. Bo cóż lepiej świadczy o jakości usług, jak nie w pełni usatysfakcjonowany klient? W odpowiedzi dostałem: „jak się nie podoba, to proszę skorzystać z usług innej firmy”. Odpowiedzieli agresją, tak jakby tyczyło się to ich personalnie. A przecież tak nie było i jest cały szereg powodów, dla których swoje zamówienie złożyłem właśnie u nich. Miałem tylko 1 zastrzeżenie. To jest właśnie ta niezdrowa mentalność, charakteryzująca się absolutnym brakiem dystansu do samego siebie.

Chociaż potrafię nieskończenie narzekać na „jednolitość” i monotonię Stoczkowskiej społeczności, to jedno sobie w tej sytuacji cenię – praktycznie brak tutaj osób o dziwnych upodobaniach światopoglądowych (wszelkiej maści skrajna lewica). Co prawda większość chodzi do Kościoła tylko z przyzwyczajenia, jednak czuję, że wszyscy mają zaindukowane głęboko w głowie tradycyjne wartości będące w prostej linii pochodną tych katolickich. A więc najlepszych. Skoro więc większość z nas tutaj jest (oficjalnie, bądź moralnie) katolikami, wczytajmy się w instrukcję obsługi świata, którą daje nam ostateczny autorytet moralny – Jezus.
Kierując się Jego naukami, nasze życie stanie się wyraźnie lżejsze, a przede wszystkim nabierze głębi, sensu i może uda się pozbyć utrudniających współżycie społeczne niedoskonałości.
Przeczytanie, a co gorsza właściwa interpretacja wszystkich Ewangelii może zająć trochę czasu, jednak poniżej postaram się podać kilka kroków do zmiany myślenia i postępowania, z których przynajmniej 4 będą pochodną nauk Jezusa. Stosowanie ich bardzo mi pomogło, więc myślę, że innym też pomoże.

1. Staraj się wyzbyć negatywnych uczuć – zazdrości, nienawiści, chęci zemsty etc. (nie jest to łatwe). Szukaj dobra we wszystkich ludziach. Może Burmistrz nie prowadzi spraw miasta tak, jak Ty byś chciał/a, ale może prywatnie jest bardzo równym i szlachetnym człowiekiem. Jezus nas wszystkich, bez wyjątku, miłuje (nawet lewaków), więc i Ty staraj się miłować wszystkich 🙂 Jeśli wydaje Ci się, że ktoś ma lepiej od Ciebie i doszedł do tego złą drogą – zostaw to. Może ci się tylko wydaje, a jeśli nie to tylko Bóg wie jaki marny los czeka tego grzesznika 🙂

2. Wiedz i pamiętaj, co jest dobre , a co złe (tutaj pomoże Ewangelia). Niech to będzie Twoim kręgosłupem moralnym i tego się bezwzględnie trzymaj. Przepuszczaj przez ten filtr wszystkie sprawy, w których musisz/chcesz zająć stanowisko. Jeśli sprawy te nie łapią się na takie rozeznanie, znaczy się, że nie są to kwestie natury moralnej. Zatem nie są czarno-białe. Tak, jak sprawa budowy ubojni.

3. Nie przywiązuj się do rzeczy materialnych. Pieniądze i majątki są fajne, ale jesteś tu na chwilę i by pojechać na tamten świat, samochód z gwiazdą czy czterema zerami na masce nie jest Ci niezbędny. Twój stan posiadania nie stanowi o Twojej wartości w ogóle. Twoją wartość stanowi to, co potrafisz zrobić dla innych.

4. Rób dobre rzeczy, pomagaj. Ale nie oczekuj poklasku i nie rób ich na pokaz. Jezus o dużej części swoich cudów zabraniał Apostołom mówić. Ponadto gdyby Bóg chciał natychmiastowego poklasku to posłałby Jezusa między królów i ówczesne środowiska opiniotwórcze, a nie do ludu pracującego. Ponadto czynienie dobra poprawi Twoją samoocenę 🙂 Robienie dobrych rzeczy na pokaz jest domeną tych, co pchają się na stołki 🙂

5. Sprawy trudne zawierz Bogu. Sprawdzone, działa. Wynik nie musi być taki, jakiego byś Ty oczekiwał, ale w ostatecznym rozrachunku będzie dla Ciebie najlepszy z możliwych. Czyli taki, jakiego Bóg chce 🙂

6. Jak kupujesz nowy sprzęt to zwykle jest do niego instrukcja. Do całego świata też jest. Biblia. Czytaj bardzo często 🙂

Dalej będą już moje autorskie, typowo świeckie porady:

7. Poszerzaj horyzonty – czytaj, oglądaj, bywaj, poznawaj. Poznanie innych światopoglądów pomaga zrozumieć rzeczy pozornie niezrozumiałe.

8. Komunikuj się bez przemocy. Nie mów „wkurwiasz mnie”, tylko „jak tak robisz, to się wkurwiam”. Jak ktoś daje Ci uwagi, to podziękuj i zobacz, co możesz dzięki nim ulepszyć. To nie próba zdyskredytowania Ciebie, tylko prezent, który możesz wykorzystać. Komunikując się tak nic nie stracisz, a zyskasz dużo więcej. To m.in. do Burmistrza i „terrorystów”.

9. Skup się na rzeczach, na które masz największy wpływ. Jeśli poprawisz jakość swojego otoczenia, psychiki, życia – nabierzesz dystansu do spraw, na które wpływ masz znikomy. Jak np. na wynik wyborów.

10. Rób często coś dla siebie. Coś, co Ci sprawia radość – kup sobie coś, pojedź gdzieś, zjedz coś dobrego 🙂 Jak sam nie będziesz szczęśliwy i „zadbany” to o innych też dobrze nie zadbasz.

No i cytat ze świeckiej, ale też mądrej piosenki:

„Widzę dziś ile potraciłem oczekując zmian,
tutaj nic się nie zmienia jeśli nie zmienisz się sam
piszę list sam do siebie – te litery to mój krzyk
jeśli nie dam sobie szansy, to nie da mi jej nikt”

Przykład praktycznego zastosowania w/w punktów:

Pkt 1 szukać dobra w ludziach i pkt 10 – zrobić coś dla siebie.
Jak poczytałem ostatnio te komentarzowe burze tutaj, to uznałem, że muszę zadbać o higienę psychiczną. Jak nie przepadam za byłym Prezydentem B. Komorowskim i Jego ugrupowaniem w ogóle (co nie znaczy też, że jestem fanem opcji przeciwnej), tak trzeba przyznać, że przynajmniej jedną rzecz były Prezydent zrobił dobrze (pkt 1) – uruchomił inicjatywę odrestaurowania ostatniego auta Marszałka Piłsudskiego – pięknego Cadillaca 355D Fleetwood. Było późno w nocy, a ja chciałem psychicznie zrelaksować się (pkt 10), więc pojechałem go po raz któryś z kolei obejrzeć. Jest wystawiony przy Belwederskiej u bram Łazienek Królewskich.
Tak więc tej nocy, zamiast uczestniczyć w dziejących się tutaj potyczkach, wpatrywałem się w gablotę z eksponatem, napawając się pięknem starej motoryzacji i fragmentem historii naszego Kraju. Takiego, zdrowego dystansu od czasu do czasu życzę wszystkim tutaj 🙂

Wasz Wujaszek

7
Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
FELIETONISTA NIEWYGODNYCH FAKTÓW
Gość
FELIETONISTA NIEWYGODNYCH FAKTÓW

Wujaszku świetnie piszesz, trzeba Ci to przyznać, ale prośba pisz obiektywnie. W swoim felietonie dobitnie chcesz udowodnić- tak udowodnić, że Twój głos wyborczy był trafny, nie zmarnowany. Pomijasz , w/g mnie celowo, wszelkie wpadki Marcina (jest ich dużo, mam przypomnieć?), nie odnosisz się tak fantastycznym pisanym słowem do tych wpadek, nie wskazujesz swoich cennych porad dla poprawy życia mieszkańców Stoczka tylko pouczasz Nas jak mamy się zachowywać. jasny sygnał dali „terroryści” Marcinkowi, a on co zrobił w tym celu. Widziałeś agresję tych osób? bo ja nie dostrzegłem negatywnego zachowania. Wręcz przeciwnie- najpierw oczekiwali wypowiedzi, a gdy jej nie otrzymali przedstawili… Czytaj więcej »

Mistrz Yoda
Gość
Mistrz Yoda

Pięknie Wujaszku! Kimkolwiek jesteś. Nawet jeśli to jest Twoja kolejna kreacja, to chyba najmądrzejsze słowa, jakie czytałem na tym portalu. Seryjnie!!! 🙂 Przesyłam gorące uściski Tej, która jako pierwsza usłyszała szalonego traktorzystę… a dla rozluźnienia polecam posłuchać https://www.youtube.com/watch?v=L1F3sHklg9k Very nice