Wujaszek Heinrich uczy i bawi: Krótki przewodnik po stylu. Dla kobiet.

kobiety styl

Długo zwlekałem z napisaniem tego felietonu. Głównie dlatego, że musiałem się dobrze zastanowić nad wyborem moim zdaniem najgorszych damskich kwasów wizerunkowych, tak, aby tekst nie był zbyt długi:)

Kilka prawd oczywistych na wstęp:

1. Ani ubiór, ani stan portfela, praca czy wykształcenie nie stanowią o wartości człowieka. Jednak nasz ogólny wygląd zewnętrzny daje dobry wyraz szacunku do osób, z którymi się spotykamy czy pracujemy.
2. Nie jestem wybitnym specjalistą od mody damskiej, dlatego nie będę prawił o modnych w tym sezonie zestawieniach kolorystycznych itp. szczegółach. Orientuję się jednak ogólnie w damskich i męskich zasadach wizerunkowych na formalne i nieformalne okazje. Nie będę tu moralizował i na każdym kroku wytykał np. odsłoniętych części ciała jako wadę, gdyż sam lubię u kobiet nieco wyzywający, podkreślający ich walory wygląd. Wypunktuję raczej rażące mnie niedbałości i podłapywanie złych wzorców 🙂 Wiem, że chcecie wyglądać dobrze równie tak samo, o ile nie bardziej dla innych kobiet (ech, ta babska zazdrość), jak dla facetów. Ale przyjmijcie proszę, drogie Panie, ten pisany przez mężczyznę poradnik jako dobrą monetę i swoisty feedback od grupy docelowej 😉

Podobnie, jak poprzednio, tekst podzielimy na oufity codzienne (casualowe) i formalne.

ROZDZIAŁ I – outfity codzienne i przykłady robienia z nich popłuczyn

1. „Lampa plazmowa”, czyli niechlujnie upięte włosy

Generalnie nie przepadam za poupinanymi włosami u kobiet. Jeśli włosy są długie, to staranny kucyk wygląda estetycznie i jest do przyjęcia. Akceptowalne jest też upinanie z konieczności – np. pewne instytucje typu banki wymagają tego w swoim bezsensownym, korporacyjnym dress codzie (Co innego wyglądać dobrze z własnej woli, co innego kogoś do tego zmuszać. O tym, że jestem przeciwnikiem dress code’ów będzie kiedy indziej). Poza powyższymi przypadkami, wszelkie upinanie włosów, zwłaszcza z „indeksem górnym”, czyli koki i tym podobne cuda bliżej szczytu głowy, mają sens tylko w przypadku włosów przetłuszczonych (a brudasem przecież nie jesteś, prawda?), oraz na okoliczność prania w rzece. Jeśli już musisz upiąć włosy, na Litość Boską, zrób to starannie. Sterczące znad uszu, pojedyncze, nie upięte, poskręcane kłaki sprawiają, że wyglądasz jakbyś właśnie wstała z kolan od glancowania podłogi szmatą lub jak porażona prądem. Jeśli już upinasz, to lepiej zrób sobie wytrzeszcz, czyli odsłoń czoło i upnij wszystko z tyłu, aniżeli miałabyś zostawić sobie przedszkolną, przyciętą od linijki grzywkę. A jeśli się posłuchasz i będziesz chodzić w rozpuszczonych, lecz zamierzasz ciągle „zahaczać” swe włosy za uszami (jedyne usprawiedliwienie do tego to pochylanie się nad biurkiem, np. żeby pisać), to może jednak lepiej upnij…

2. „Bulwar dla wszy”, czyli przedziałek pośrodku głowy

Ustaliliśmy już, że nosisz rozpuszczone włosy. Ale to też trzeba robić umiejętnie. Klasykiem gatunku jest przedziałek tyczący przebieg osi mózgoczaszki, centralnie rozpoławiający Twoją głowę i sprawiający, że włosy rozchodzą się od niego po równo na wschód i zachód. Litości… To optycznie zmniejsza objętość Twoich włosów na górze głowy i wyglądasz wtedy jak mop, którym jakiś idiota chce umyć sufit. Weźmij w garść porządny grzebień i przesuń, do licha ciężkiego, ten przedziałek o kilkadziesiąt stopni na wschód lub na zachód… niech będzie trochę z boku. Będziesz miała wtedy optycznie więcej włosów i Twoja twarz nabierze odpowiednich proporcji. Mając świadomość, że każdy Twój włos jest na swoim miejscu i wyglądasz dobrze, będziesz bardziej pewna siebie, bardziej wyluzowana i w konsekwencji bardziej pociągająca.

3. „Toczydełko”, czyli zły dobór ubioru do wzrostu, wagi i budowy ciała

Zdaję sobie sprawę, że lekkie, „półdopasowane” sukienki są modne, wygodne i uniwersalne. Kiecki takie są zwykle dość proste i kobiety, by przełamać tę prostotę okalają talię przyodzianą w taką sukienkę jakimś paskiem. No, ale jeśli jesteś niewysoka lub masz małowydatne wcięcie w talii, nie daj Boże, mniej proporcjonalny krótki tułów, to pasek ten zapewne znajdzie się prawie pod cyckami a na pewno uwydatni Twoją małowciętą talię i niski wzrost. Będziesz wyglądać wtedy jak odrzut z linii produkcyjnej beczek do kiszonej kapusty. Jak jesteś niska, nie masz talii i bioder, nie podkreślaj tego poprzecznymi progami!!! Ubrania gładkie, w kropki, w paski od góry do dołu, ale nigdy nie poprzeczne!!! Niskie kobiety o endomorficznej budowie powinny sobie też dać spokój ze zbyt krótkimi kieckami/spódnicami. I to już nawet nie chodzi o odsłanianie niezgrabnych nóg, ale o uwydatnianie niedoskonałości postury. Takie „niedoróbki” naprościej jest zamaskować strojem, więc korzystajcie z tej możliwości. W przeciwnym wypadku może się skończyć tak, że Waszym jedynym doznaniem erotycznym w życiu będzie gwałt na czyimś poczuciu estetyki. To samo tyczy się dziewczyn chudych jak szczapy i o budowie walca – czyli bez talii i bioder. Te z kolei powinny darować sobie jeansy i t-shirty, bo wtedy zaczynają wyglądać jak chłopcy. W to miejsce powinny przywalać właśnie kiecki, szpilki i jak najwięcej stricte kobiecych akcentów 🙂

4. „Bibendum, a.k.a. Ludzik Michelin”, czyli puchowe, pikowane kurtki

Warto wiedzieć, że napakowane materiałem ocieplającym (np. puchem), pikowane kurtki i tego typu ubrania, swój rodowód mają w ubraniach roboczych. A mnie razi fakt, że teraz, ludzie na co dzień ubierają się tak, jakby szli wykonywać przecisk na rurę kanalizacyjną pod jezdnią, albo pędzili na wezwanie zmiany koła w uszkodzonym autobusie komunikacji miejskiej. O ile takie wdzianka u mężczyzn da się przeboleć, to u kobiet, używane w nadmiarze, od razu mówią, że ich nosicielki przywiązują do swojego wyglądu taką samą wagę jak odyniec do marki naboju myśliwskiego, przed którym właśnie spie*dala. Takie ubrania, nawet jeśli dłuższe i wytaliowane odbierają Wam kobiecości i wyglądacie w nich jak w/w Bibendum. Podsumowując: nadmiernie nadmuchane kurtki u kobiet mogą usprawiedliwić wyłącznie siarczyste mrozy. U mężczyzn jeszcze, jakoś z bólem przejdą… w sumie jak jest -20 celsjusza, to sam taką zakładam 🙂 Na mniejsze mrozy Panie mają baaaaardzo szeroki wybór klasycznych, eleganckich okryć – płaszcze, futerka itd.
No i proszę nie mylić grubych, zimowych kurtek z modnymi od kilku sezonów, cienkimi kurtkami pikowanymi w karo. Jednak te występują głównie w wersji męskiej i swój rodowód mają w odzieży militarnej.

5. „Moździerz”, czyli czółenka z owalnymi, krótkimi noskami

Takie buty mają uzasadnienie tylko wtedy, gdy chcesz poderwać sadomasochistycznego fetyszystę zafascynowanego kulturami wschodu, który będzie się znęcał nad Tobą obwiązując Twoje stopy ciasnymi tkaninami aż do złamania kości śródstopia, by upodobnić Cię do azjatyckich nałożnic. Buty takie są po prostu okrutnie brzydkie. Wszelkie wstążeczki, motylki i inne ozdoby na czubkach takiego buta tylko potęgują beznadzieję sytuacji. Fragment ten dotyczy również aseksualnych balerinek. Jak jest baaardzo gorąco i chcesz płaskie, wygodne buty załóż jakieś sandałki czy coś… No chyba, że masz stopy wyglądające jak poskładane po wdepnięciu w minę przeciwpiechotną. Wtedy możesz założyć balerinki.

ROZDZIAŁ II – outfity formalne i przykłady robienia z nich popłuczyn

1. „Overdressed”, czyli festyn outfitowy, niedostosowany do okoliczności

Klasyk na polskich weselach. Przestrojone, przemalowane, przestylizowane księżniczki występujące na takich imprezach jako goście. Na formalnych przyjęciach typu wesele, niestosownym jest przyćmiewać swoim strojem, jego krzykliwością i „odświętnością” damę wieczoru, czyli pannę młodą, a w drugiej kolejności jej druchnę. Przychodzisz się pobawić i zaszczycić swoją obecnością ludzi, których szanujesz (w końcu Cię zaprosili), czy szukać nowego sponsora? Kiedy Twój strój, fryzura, makijaż na przyjęciu formalnym, ale jednak powszechnym, jak wesele mówi, że spędziłaś cały dzień na przygotowaniu tego outfitu (kosmetyczka, fryzjer etc.), daje to jasno do wiadomości, że z Twoją psychiką jest coś nie tak. Akapit tyczy się tak samo Pań wyglądających na weselach jak pieprzone księżniczki (w rozłożystych kieckach), jak i do tych, których spódniczka jest krótsza niż wargi sromowe.

2. „Ni pies, ni wydra”, czyli „półobcas” mocno zwężający się ku dołowi

Ani to but płaski, ani szpila… takie nie wiadomo co, które wygląda jakby pod Twoim ciężarem skurczyło się jak w imadle. Nieeleganckie, niestosowne, po prostu brzydkie i obwieszczające wszystkim dookoła, że jesteś osobą niezdecydowaną. Podejmij kobiecą decyzję i albo załóż seksowne szpilki albo platfusy. Fajni faceci nie lubią półśrodków. I na kompromisy też chodzć nie lubią 🙂

3. „Kasparov”, czyli rajstopy/pończochy do butów z odkrytymi palcami.

Jezu… czy potrzeba tu jakiegoś komentarza? Wieś tańczy, wieś śpiewa, wieś zakłada rajstopy do butów bez palców i skarpety do klapek i sandałów. Robiąc tak zapewniasz sobie taki sam obciach jakbyś założyła sobie na głowę kosz na śmieci.

4. „Flat lady”, czyli zmiana obuwia z wysokiego na płaskie podczas imprezy.

Kolejny weselno-balowy klasyk. Juz słyszę, że nigdy nie chodziłem w szpilkach, że te buty się do chodzenia i do tańca nie nadają, żebym spróbował wytrzymać tyle godzin itp. itd. Fakt, w szpilkach nigdy nie chodziłem, ale faktem jest też to, że szpilki to już od jakichś kilkudziesięciu lat klasyka kobiecej elegancji. Albo jesteś damą, albo nie. Królowa brytyjska mimo wieku zasuwa na szpilkach na wszelkie uroczystości i wytrzymuje w nich do końca. Bo to dama. A atrybutem damy jest umiejętność chodzenia na szpilkach, co podobno można osiągnąć poprzez trening. Jeśli masz być chińską podróbką damy i w obcasach być tylko przez pierwsze dwie godziny, a potem zmienić je na aseksualne balerinki, to lepiej od razu przyjdź na płaskich. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś.

5. „Vomitting starter”, czyli zdejmowanie obuwia podczas tańca

Najlepsze zostawiłem na koniec. Creme de la creme wiochy, kiczu, braku manier, ohydy. Zdejmowanie obuwia do tańca jest podobno motywowane tymi samymi pobudkami, co zmiana obuwia na płaskie. Tyle, że jest dużo gorsze. Na Rany Chrystusa, miej litość dla mojej wrażliwości i przyrody, która nie pozwala odzobaczyć tego, co już się raz zobaczyło. A bardzo chciałbym odzobaczyć Ciebie szarpiącą w tańcu swojego podpitego partnera, którego mina mówi jasno, że bardziej niż taniec z Tobą jara go cuchnące bimbrzysko serwowane przy stole wiejskim, które to bimbrzysko ja mam ochotę zwrócić w całości zaraz po tym, jak zobaczyłem Ciebie w tańcu bez butów, zbierającą cały syf z podłogi……… gulp… gulp….. bleeeeeeeeeeeeeeeee……

Na razie to tyle. Jeśli macie jakieś uwagi lub punkty, które wg Was powinny się znaleźć w tym zestawieniu, piszcie w komentarzach.
Jestem na etapie zbierania odpowiednich zdjęć i w następnym odcinku z tej modowej serii wytkniemy błędy w wyglądzie i ubiorze miejskich i gminnych „elit”.

Pozdrawiam,
Wasz Wujaszek

Opanowałem sztukę spania z otwartymi oczami,
telekinezę, telepatię,
chcę Cię ściągnąć myślami…

Zostaw komentarz

42 komentarzy do "Wujaszek Heinrich uczy i bawi: Krótki przewodnik po stylu. Dla kobiet."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andrzej D
Gość

Wujek, za dużo czasu spędzasz na weselach i chyba czasem nie masz co robić. Czasem ktoś wie że wygląda w czymś nie najlepiej lub moda już minęła ale budżet nie pozwala na zakup nowej kreacji. Wydawało mi się że na wesele przede wszystkim idzie się dobrze bawić i takie właśnie wspomnienia ja wynoszę z wesel a nie kto jak wyglądał, te twoje wywody zakazują trochę snobizmem i poczuciem wyższości. Druga sprawa to jak już że swoją K. zdecydujecie się na dziecko to zobaczysz że czasu brakuje na wszystko i na niektóre rzeczy przymyka się oko.

Kamael
Gość

@Heinrich mam obecnie -25 za oknem (to nie żart) czekam na propozycję ubioru na dwór/do pracy bo ma się rozumieć że pikowany Bergans i trapery odpadają

Kamael
Gość

U mnie też zelżało -8, czyli jest ok nie trzeba czapki i szalika 🙂 w okultyzmie kamael przedstawiany jako lampart przyczajony na skale. W Norwegii jest powiedzenie: nie ma nieodpowiedniej pogody jest tylko nieodpowiednie ubranie… dzieciaki przy -20 w przedszkolach bawią się na dworze. 😀

opty
Gość

Nie każdy jest Królową brytyjską…a poza tym o gustach się nie dyskutuje

dama
Gość

Dlaczego lampa plazmowa? 😀

dama
Gość

Trafniejsze byłoby określenie fryzura a’la Mała Mi

Poza tym… „dyskutować z kobieta, to jak gasić ogień benzyna” 😉

eM
Gość
Tak żałosnego artykułu nie widziałam na tej stronie. Współczuję Pana żonie/dziewczynie. Jak bardzo nieszczęśliwym człowiekiem trzeba być by takie drobiazgi (umówmy się włosy spięte w koka to chyba nie taka tragedia co?) mogły mieć aż takie znaczenie. Ludzie mają różne gusta. Pamiętajmy, że cały świt nie kręci się tylko wokół wyglądu. Trzeba o siebie dbać ale nie za wszelką cenę. Są istotniejsze rzeczy w życiu. Z perspektywy kobiety: 1.upięte włosy są wygodne i tyle. To nic miłego jak włosy plączą się po buzi w wietrzny dzień. Mam wyjść za 5 min? Związuje włosy i do przodu. Mam ochotę na rozpuszczone?… Czytaj więcej »
Magda
Gość

-1000 za „feedback” i inne korpo wyrazy w każdym artykule… Nie wiem czy to brak umiejętności pisania po polsku, czy raczej próba zaimponowania i pochwalenia się jaki jest Pan światowy? 🙂

dama
Gość

np „vomitting starter”

dama
Gość

Prawdopodobnie niektóre polskie określenia mogłyby być zbyt obcesowe, zwłaszcza dla dam 😉