„Szkoła na ostrym zakręcie ” oraz „Uchodźcy w Stoczku to bardzo zły pomysł” – nasz wywiad cz.I

Kiedy zapytaliśmy Wicestarostę Włodzimierza Wolskiego o sytuacji w Zespole Szkół w Stoczku Łukowskim odpowiedział, że „znajduje się ona na ostrym zakręcie” i decyzję o zwolnieniach będzie musiała podjąć Pani Dyrektor. Być może szkołę przejmie miasto, a być może stowarzyszenie. Sugeruje Związkowi Nauczycielstwa Polskiego, że warto najpierw obronić szkołę dopiero później miejsca pracy…

Umieszczenie uchodźców  w Stoczku uważa  za bardzo zły pomysł. Wicestarosta wskazuje również, że środki ze sprzedaży działek w Stoczku wracają w postaci inwestycji i zwiększonych nakładów na utrzymanie szkoły. Zapraszamy do pierwszej części rozmowy dotyczącej oświaty.

——————————————————————————————————————————–

Panie Starosto pytanie które nurtuje społeczeństwo stoczkowskie, co ze szkołą ponadgimnazjalną?

Problem małych szkół w małych miejscowościach jest mi bardzo dobrze znany gdyż sam jestem absolwentem małej szkoły średniej w Adamowie. Jeśli chodzi o szkołę w Stoczku , to uważam, że funkcjonowanie szkoły ponadgimnazjalnej zlokalizowanej w tym mieście ma sens, i jest temu środowisku potrzebne, a to dlatego, że oprócz miejsc pracy, o które bardzo ciężko w małych ośrodkach przy szkole skupia się duży potencjał intelektualny, który wzmacnia całe lokalne społeczeństwo. Dlatego jako wicestarosta i członek Zarządu Powiatu zrobię wszystko żeby takie szkoły jak w Stoczku,

Dlatego jako wicestarosta i członek Zarządu Powiatu zrobię wszystko żeby takie szkoły jak w Stoczku

 Adamowie i Radoryżu ocalić. Natomiast, powstaje pytanie czy lokalna społeczność, mieszkańcy chcą żeby w ich miejscowości szkoła średnia funkcjonowała i też zrobi wszystko żeby tę szkołę ocalić.

A jakie konkretne działania powinno podjąć społeczeństwo, jak Pan to widzi?

Dobre pytanie! Najlepszym sposobem uratowania szkoły jest troska o to, aby zadbać o uczniów, którzy zechcą do niej chodzić. To działanie leży po stronie rodziców i absolwentów gimnazjum. Wydaje się, że ciężko obronić szkołę jeśli społeczeństwo jej nie chce, to znaczy nie posyła swoich dzieci do placówki zlokalizowanej w swojej miejscowości.

A to nie jest tak, że organem prowadzącym jest Starostwo i to ono ma narzędzia do tego aby szkołę w ten sposób prowadzić aby była atrakcyjna dla mieszkańców, nie widzi Pan tu problemu?

Ależ oczywiście, bardzo dużo zależy od Starostwa, to czy są pieniądze na inwestycję, na niezbędne pomoce dydaktyczne. Zarząd Powiatu powołuje dyrektora szkoły. To właśnie Dyrektor wraz z kadrą uczącą kształtuje wizerunek szkoły, jej pozycję w środowisku, obraz i kierunek w którym podąża szkoła. To od nich zależy czy szkoła jest dobrze postrzegana w lokalnym środowisku.

W takim razie jak to się ma do tego co Pan wcześniej powiedział, że to na społeczeństwie spoczywa obrona szkoły?

Organ prowadzący czyli Powiat Łukowski nie może zmusić rodziców i uczniów do tego aby zechcieli uczyć się w lokalnej szkole, w tym przypadku w Stoczku Łukowskim. Rodzice mają pełne prawo wyboru szkoły dla swego dziecka.

Rodzice mają pełne prawo wyboru szkoły dla swego dziecka.

Problem z oświatą jest bardzo złożony, sam byłem dyrektorem gimnazjum i wiem że w tej szkole dokonuje się wybór dalszego etapu kształcenia. Absolwenci i rodzice podejmowali decyzje o wyborze szkoły średniej. Uczniowie kończący Gimnazjum mają teraz większą swobodę w wyborze nowej placówki. Rekrutując się elektroniczne mają do wyboru wszystkie szkoły w województwie, nie tylko w powiecie. Niektórzy decydują się na szkoły poza województwem zwłaszcza jeśli granica województwa przebiega tuż obok, a tak jest w przypadku Stoczka. Zatem małej szkole nie jest łatwo konkurować na tak wielkim rynku „usług pedagogicznych”. Powiem brzydko, edukacja jest teraz swego rodzaju produktem, towarem który musimy wypromować, po to aby klient zechciał z naszej propozycji skorzystać.

Czy Starostwo posiada jakieś opracowania, czy monitoruje sytuację w szkole?

Zarząd Powiatu cyklicznie otrzymuje informacje ze szkół na temat ich sytuacji. Znamy wyniki matur, mamy wiedzę o EWD czyli wskaźniku pokazującym pracę szkoły. Pełnej wiedzy jednak nie mamy, bo tak jak powiedziałem to jest problem złożony. Mamy wiedzę szczątkową, po pierwsze wskaźniki demograficzne i liczba urodzeń w danym środowisku diametralnie spadła, zwłaszcza dotyczy to środowisk wiejskich. Tym samym spada liczba osób chcących korzystać z lokalnych szkół. Po drugie, to czy dziecko idzie do danej szkoły jest suwerenną decyzją ucznia albo rodzica. Dlaczego tu jest największa niewiadoma Rozmawiałem na debacie  z nauczycielami, z Burmistrzem z Wójtem i takiej odpowiedzi również tam nie uzyskałem. Trzecim elementem pewnie jest to, że

oferta edukacyjna innych szkół być może jest bogatsza i szersza.

oferta edukacyjna innych szkół być może jest bogatsza i szersza. Rodzice coraz częściej spoglądają na wyniki kształcenia, na zdawalność matur i często wyborze szkoły decyduje swego rodzaju ranking szkoły, jej popularność czy też dobra opinia o niej, o nauczycielach, o wynikach.

Może warto spytać samych gimnazjalistów? Oni wskazują: “do Stoczka przyjmują wszystkich i jest niski poziom”. Dzieci zwyczajnie wstydzą się iść do naszej szkoły uznając to za “obciach”. Może zatem warto wrócić do pytania w jaki sposób Starostwo mogło, czy tez może takiej złej etykiecie zapobiec?

Jeżeli tak jest jak Pan mówi, to rzeczywiście taka zła etykieta nie pomaga w ratowaniu szkoły. O polityce kadrowej, wizerunkowej, poziomie nauczania decyduje Dyrektor i to na dyrektorze i nauczycielach ciąży obowiązek troski o dobrą opinię szkoły w społeczeństwie. My odpowiadamy tylko i aż za jego wybór, ale to jest najważniejsza odpowiedzialność.

Ale odpowiedzialność w tym wypadku jest pionowa idzie od dołu do góry…

W tej linii podległości to rzeczywiście my jesteśmy na samej górze, ale to nie są takie proste przełożenia. Faktem jest, że szkoła w małej miejscowości ma dużo mniej możliwości jeśli chodzi o urozmaicenie oferty edukacyjnej. Nie może zaproponować tyle profili kształcenia ile jest preferencji u uczniów. Wygranie konkurencji z innymi szkołami jest bardzo trudne. Z tego co wiem to Gimnazjum w Stoczku ma bardzo dobry poziom kształcenia i wyróżnia się na tle szkół gimnazjalnych w powiecie. Z całą pewnością to podnosi aspiracje uczniów i rodziców, a jeśli dodatkowo jest przyklejona taka zła etykieta to rzeczywiście może być problem.

Problem z trudnościami w utworzeniu klasy nie jest nowy, czy znany był już wcześniej?

Tak, od kilku lat obserwujemy postępujące trudności w naborze uczniów do szkoły w Stoczku..

A czy były podjęte jakieś działania aby pomóc szkole? Czy coś w ogóle Starostwo mogło zrobić?

Zawsze można zrobić coś więcej i coś lepiej, nigdy nie jest tak, że zrobiło się maksimum.

Zawsze można zrobić coś więcej i coś lepiej, nigdy nie jest tak, że zrobiło się maksimum. To szkoła wychodziła z propozycjami zmian, które były akceptowane przez Zarząd Powiatu. W pewnym okresie pojawił się pomysł utworzenia klas integracyjnych i zyskał aprobatę. Teraz dowiadujemy się, że to może był zły pomysł i mógł spowodować odpływ uczniów do innych szkół. Tej sytuacji nie można było przewidzieć. Powiem jeszcze jedną rzecz może niepopularną. Trzy lata temu zakończyła się kadencja dyrektora szkoły i Zarząd ogłosił konkurs na to stanowisko. Pojawiła się wówczas tylko jedna oferta obecnej Pani Dyrektor. Nie byłem w komisji, ale wiem, że była zweryfikowana pozytywnie. Nie było więc alternatywy. Lokalne środowisko dało sygnał, że nie widzi potrzeby zmian. Nie znalazł się nowy lider, który dostrzegł problem szkoły i potrafiłby przekonać innych swoją ideą, nowego kierunku funkcjonowania placówki.

Jak ocenia Pan sposób na pomoc szkole w postaci debaty? Czy to może szkole pomóc i coś zmienić?

Na pewno nie zmieni nic jeśli my będziemy tylko narzekać. Byłem na debacie i nie wiem czy od tego czasu coś się zadziało. Wątki na debacie poruszane były różne, jednym z nich była ochrona miejsc pracy dla nauczycieli. Wtedy powiedziałem, że lepiej jest się skoncentrować na obronie szkoły bo wtedy praca dla nauczycieli obroni się sama.

Rzeczywiście padła taka sugestia, że jest obawa o etaty nauczycieli a nie o los szkoły?

Nie, nie, nie! Tu inicjatorem debaty był Związek Nauczycielstwa Polskiego i troska Związku o pracę nauczycieli jest naturalna, wynika z definicji związku. Może Pan źle zrozumiał albo ja źle powiedziałem. Według mnie kluczem powinna być w pierwszej kolejności obrona szkoły, a wtedy etaty nauczycieli obronią się same. Natomiast może należy czasami jednego nauczyciela zwolnić, bo nie jest on dobrym pedagogiem i przez niego na przykład część osób omija tę szkołę szerokim łukiem. Generalnie debatę oceniłem dobrze, bo to był taki oddolny ruch który pokazywał, że lokalna społeczność widzi problem szkoły, a dla mnie był to sygnał, że w tunelu widać światełko, słabe co prawda, ale jednak. Na debacie Pani Dyrektor mówiła, że szkoła stara się żeby być dobrze postrzegana w lokalnym środowisku, i tego nie podważamy. Wiemy, że znaleźli się na ostrym zakręcie i naprawdę trudno się teraz pozbierać…

Załóżmy zatem czarny scenariusz, nie zbiera się klasa w szkole…Jak będzie wyglądał proces wygaszania szkoły?

Szkoła funkcjonuje ale nie ma oddziału, czyli nie ma klasy pierwszej. Ja oczywiście nie zakładam takiego scenariusza i jeżeli będzie do ustalonego minimum brakować jednej osoby to widząc poprawę rekrutacji z pewnością nie będziemy upierać się przy swoim stanowisku. Ważne jest odwrócenie spadkowej tendencji. Natomiast nie wyobrażam sobie klasy złożonej z kilku uczniów..

A w kolejnych latach jeśli już byliby by chętni to będzie można przeprowadzić nabór?

Jestem zwolennikiem takich działań, które przyniosą skutek. Natomiast jeśli podjęte działania będą nieskuteczne należy się wtedy zastanowić nad innymi rozwiązaniami. Szkołę może przejąć stowarzyszenie, ale wtedy szkoła działa wolnorynkowo, nie obowiązuje karta nauczyciela. To jeden z pomysłów, innym o którym już rozmawialiśmy z Burmistrzem jest przejęcie szkoły przez miasto. Chcę być dobrze zrozumianym, to że rozmawiamy z Burmistrzem o szkole, to nie znaczy, że chcemy na miasto zrzucić ciężar utrzymania szkoły i pozbyć się problemu.

To raczej troska o uratowanie szkoły i poszukiwanie alternatywnych rozwiązań w przypadku pogłębienia się kryzysu w naborze uczniów

To raczej troska o uratowanie szkoły i poszukiwanie alternatywnych rozwiązań w przypadku pogłębienia się kryzysu w naborze uczniów

Jednak już dziś mówi się o zwolnieniach w oświacie. Media podają, że 15 osób straci pracę we wszystkich szkołach należących do Starostwa…

Nie do końca jest tak, ponieważ chcemy zracjonalizować zatrudnienie w administracji i obsłudze. Spada liczba uczniów więc naturalne jest, że pieniędzy z subwencji oświatowej jest coraz mniej, być może wystarczy przesunąć niektóre etaty, przyjrzeć się czy ktoś jest w wieku emerytalnym. Ale rzeczywiście może być tak, że zajdzie potrzeba rozwiązania umowy. Podjąć decyzję o zwolnieniu osób, które mało zarabiają jest bardzo trudno, gdzie być może jest to jedyne źródło dochodu w całej rodzinie. Główną osobą, która będzie musiała przeprowadzić taki proces racjonalizacji będzie dyrektor szkoły. Pewne wskazania sugerujemy, bowiem mamy pewne analizy zestawienia, wyliczenia które pokazują ile powinno być zatrudnionych osób w placówkach oświatowych.

A jak Pan skomentuje plotkę, która żyje gdzieś w społeczeństwie, że budynki szkoły po jej wygaśnięciu będą mogły być przekazane na potrzeby obozu dla uchodźców? Choćby takiego jaki jest w Łukowie?

-(śmiech) Nigdy nie słyszałem o takim pomyśle. I nigdzie go nie powtórzę żeby nikt go nie podchwycił. Tak się umówmy, bo to byłby dla Stoczka bardzo zły pomysł. Wolałbym aby przekaz był taki: “spróbujmy zobaczyć przyszłość pozytywnie”, uratujmy szkołę, a nie rozważajmy czarnych scenariuszy.

W chwili gdy Starostwo przejmowało Zespół Szkół przejęło również nieruchomości, budynki, działki które mieszkańcy w przeszłości oddawali za darmo na potrzeby szkoły, budowali również ze składek. Czy nie jest tak, że w tej chwili Starostwo sprzedając nieruchomości rządzi się nie swoim?

Proszę mi więc odpowiedzieć na pytanie, jeśli powiat dokłada do subwencji szkolnej niemałe pieniądze to te środki wracają do miasta czy nie? Czasami zderzamy się z takim głosem innych radnych

dlaczego tak dużo dajecie na Stoczek

dlaczego tak dużo dajecie na Stoczek. Staramy się środki na edukację dzielić sprawiedliwie, czasami należy dodać tam gdzie brakuje.

 

Kolejna część rozmowy będzie dotyczyła przyszłości pomocy nocnej w Stoczku, oceny naszych radnych powiatowych i i to czy Sebastian Ignaciuk ma szanse zostać Dyrektorem Szpitala.

21
Zostaw komentarz

avatar
8 Comment threads
13 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
J.C.kobietaHeinrichLLUStanley Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
LLU
Gość
LLU

Dobra dyskusja ale widać lobby belfrow dbających o swoje posadki. Te argumenty mnie nie przekonały:):):)

Heinrich
Gość
Heinrich

Nie wiem czy jest tu jakieś lobby, w każdym razie ja tam napisałem same fakty :):):)

kobieta
Gość
kobieta

Kto w tych czasach nie martwi się o pracę? Dziś jest jutro jej nie ma. Ale tu problemem nie jest wyłącznie los nauczycieli, ale przede wszystkim los jedynej szkoły średniej w naszym mieście, a tym samym wykształcenie naszych dzieci – i patrzmy nie tylko na te dzieci dosłownie nasze, ale i dzieci sąsiadów, dzieci wiejskie czy z rodzin, w których jedyną lekturą w domu jest gazetka z hipermarketu. Jeżeli jesteśmy wspólnotą lokalną, dostrzeżmy, że nie każdego stać na szkołę poza miejscem zamieszkania oraz na to, że nie każdemu dziecku nauka poza miejscem zamieszkania wychodzi na dobre.

Heinrich
Gość
Heinrich

Śmiać mi się chce jak czytam te plwociny o poziomie, rankingach, zależności pomiędzy prestiżem liceum a uczelnią, na jaką absolwent się dostaje. Po pierwsze: jeden suchy fakt: o przyjęciu na dane studia w ŻADNYM stopniu nie jest brana pod uwagę nazwa liceum, a tylko i wyłącznie wyniki egzaminu maturalnego. Po drugie: Jestem absolwentem LO w Stoczku. Kończyłem je co prawda już dłuższy czas temu, ale już wtedy widać było, może nie tyle spadek ilości uczniów, co zmieniający się stosunek procentowy tych bardziej ambitnych, do tych mniej, na niekorzyść tych pierwszych. Ci drudzy chcieli się tylko prześliznąć, no i się prześliznęli.… Czytaj więcej »

Stanley
Gość
Stanley

@LLU – co widzimy w liceum w Stoczku? Otóż ja widzę przede wszystkim potencjał. Wielu uważa, że poziom liceum mierzy się w liczbie wypuszczanych w świat absolwentów, liczbie tytułów przed nazwiskami belfrów, a przede wszystkim pozycji w rankingach. Pod tym względem wielkomiejskie placówki z Łukowa, Siedlec czy miast wojewódzkich będą zawsze przodowały. Co więcej, jeśli ktoś jest w przekonaniu, że od rankingu liceum zależy, czy jego absolwent dostanie się na lepsze studia jest w olbrzymim błędzie. Jeśli ktoś ma chęci, samozaparcie by coś osiągnąć, z czystym sumieniem mogę polecić mu aby realizację swoich planów rozpoczął od LO w Stoczku. Znam… Czytaj więcej »

ja
Gość
ja

wymiana zdań , poglądów Ok , no ale jak to się ma do problemu ? trzeba poszukać nowych pomysłów na przetrwanie szkoły bo jak nie to od 1 września nie będzie LO w Stoczku , no chyba że powstanie stowarzyszenie rodziców , bo na samorząd miejski to na pewno nie ma co liczyć………..

zazi
Użytkownik
zazi

Stowarzyszanie rodziców to ciekawy pomysł, chociaż to rodzice są według mnie jednym ze składników sytuacji problemowej. Lepsze byłoby stowarzyszenie mieszkańców, którym zależałoby na istnieniu szkoły.

LLU
Gość
LLU

Co wy widzicie w liceum w Stoczku?Kto myśli o porządnym kierunku studiów na DOBREJ uczelni wybiera dobry poziom liceum.To jest moje zdanie.

zazi
Użytkownik
zazi

Jaka jest DOBRA uczelnia? Czym się kierujesz określając jej wartość?

Belfer
Gość
Belfer

Poziom wyznaczają uczniowie a nie nauczyciele. Tym bardziej w „dobie” nacisku na indywidualizację nauczania. Dlatego szkoły gdzie poziom uczniów jest zróżnicowany mają trudniej, a efekty w postaci EWD nie są widoczne.