Polacy nie gęsi, swoje „mózgi” mają cz.1

Z każdej strony ktoś ciągle nas poucza. Zachód zapewne myśli, że Polak to głupek, który nic nie potrafi. Zapewne wielu już zapomniało o wkładzie naszych przodków w rozwój obecnej cywilizacji. To ich wynalazki były pierwowzorami różnych rzeczy, które używamy do dziś. Gdzie zatem wtedy byli ci, którzy nas dziś uczą życia? A gdzie byliby dziś? Zapraszam na krótkie przedstawienie kilku zapomnianych osób.

Kamizelkę kuloodporną zna chyba każdy. Jest to specjalny ubiór wykonany w formie mniej lub bardziej przypominająca kamizelkę, majacy chronić przed pociskami wystrzelonymi z ręcznej broni palnej. Ubiór używany przez policję, wojsko, służby ochrony osobistej oraz osoby prywatne. ALE! Osoby prywatne tylko w krajach, w których zezwala na to prawo. W Polsce używanie i handel takimi kamizelkami przez osoby prywatne, z niezrozumiałych dla mnie względów, jest zakazany. A jeśli zapytam: kto wynalazł taką kamizelkę (oczywiście nie w obecnej formie a jako pierwowzór)? Dodam, że nie miał na imię James, Harry, Jurgen czy Sasza. Wynalazcami pierwszej kamizelki kuloodpornej byli Polacy. Jan Szczepanik oraz Kazimierz Żegleń. Tkanina Szczepanika potrafiła zatrzymać kule, które przestrzeliwały stalową blachę grubości 12mm z odległości 100m! Mało? Pierwsze testy miały miejsce w 1901 roku. Po latach pomysł Szczepanika został zapomniany, gdyż pojawiły się nowe rodzaje pocisków, przed którymi jedwab użyty w wynalazku nie mógł już chronić. W tamtym czasie nie znano jeszcze włókien o wyższej wytrzymałości, znanych nam dziś jako kevlar. Taki syntetyk otrzymała Stephanie Kwolek w 1965 roku, czyli ponad pół wieku później.

Jak już jesteśmy w tematyce obronnej, warto wspomnieć o kolejnych polskich mózgach. Nie chodzi mi tu o Rejewskiego, Różyckiego czy Zygalskiego. O wyczynie złamania szyfru Enigmy przez tych panów wspomina się na lekcjach historii. Ja pragnę przybliżyć postaci Józefa Kosackiego i Andrzeja Garbosia. Obaj w randze porucznika, obaj zimą z 1941 na ’42 zaprojektowali pierwszy wykrywacz min nazwany Polish Mine Detector Mark 1. Dzięki temu wynalazkowi alianci mogli spokojnie przejść przez pola minowe El Alamein w Egipcie. Ktoś mi zarzuci, że to nie oni byli pierwsi. Tak. Jednym z pionierów był Alexander Graham Bell, którego wykrywacz może i działał, lecz nie zdołał zlokalizować kuli tkwiącej w ciele rannego prezydenta Jamesa Garfielda. Kolejnymi byli Gerard Fischer w 1925 roku oraz Shirl Herr w 1928 roku. Widać jednak jasno, że wcześniejsze wynalazki nadawały się do… były dużo gorsze, skoro zachód wybrał Mark 1.

Ostaszewski Adam i jego Stibor 1. Co to było? Był to pierwowzór obecnego helikoptera, który podczas testów wzniósł się na wysokość 100m. Zgadza się, że Stibora nazwać helikopterem to tak samo jak Caracale nazwać cudem techniki. Stibor 1 nie miał możliwości poruszania się w powietrzu. Był on zwyczajnym piono-wzlotem. Potrafił również wisieć w powietrzu. Ale nie tylko to jest jego wynalazkiem. Ostaszewski skonstruował model samochodu, opatentował silnik hydrauliczny i gazowy oraz jako pierwszy dokonał czegoś wielkiego w czasie, gdy Polski nie było jeszcze na mapach świata. Jako pierwszy odbył lot balonem nad Berlinem… powiewając polską flagą.

Tu zakończę część pierwszą. Zapraszam do lektury i ewentualnych komentarzy. Część druga już gotowa i będzie opublikowana pod koniec tygodnia.

Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
Powiadom o