Pierwszy taki przypadek- kwarantanna w Stoczku

Sytuacja związana z pandemią koronawirusa w Polsce i na świecie coraz bardziej wdziera się do naszej społeczności.

Dziś do Stoczka wrócił mieszkaniec miasta, który przebywał w Szkocji. Zamknięcie granic spowodowało, że utknął on na Wyspach Brytyjskich.

Musiał więc skorzystać z rządowego programu „Lot do domu”. Zgodnie z obowiązującymi procedurami, musi przez 14 dni stosować ścisłą kwarantannę.

„Na lotnisku Hetrow został nam podstawiony Dremlainer, bardzo wygodny i duży samolot. Na pokładzie mieliśmy badaną temperaturą i wypełnialiśmy stosowane druki. Temperaturę mierzyli stewardzi.

Po wylądowaniu w Warszawie ponownie mieliśmy kontrolę temperatury, tym razem robili to żołnierze. Otrzymałem również broszury. Po opuszczeniu lotniska nikt nie interesował się w jaki sposób dotrę do domu. Niemniej jednak mam przez 14 dni zakaz opuszczania miejsca zamieszkania. Za złamanie zakazu grozi mandat 5000,00 zł, moją obecność może sprawdzać Policja, ale póki co nikt się ze mną nie kontaktował…”

16
Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mieszkaniec
Gość
Mieszkaniec

Nie jest to pierwszy przypadek kwarantanny w rejonie Stoczka Łukowskiego. To tak w ramach sprostowania…

Heinrich
Użytkownik

Wirus sam w sobie nie przetrwa minuty poza materią organiczną. Zatem, aby się zarazić musisz mieć kontakt z wydzielinami osoby zakażonej. Dlatego trzeba m.in. myć ręce, bo np. ktoś chory mógł napluć na klamkę w kiblu, z którego korzystałeś/aś i póki ta ślina nie wyschnie jest tam aktywny wirus. No, ale: – możesz przebywać w jednym pomieszczeniu z osobami zarażonymi i nie mieć kontaktu z ich wydzielinami, więc się nie zarazisz. – wczesnowiosenny wiatr może skierować na Ciebie mgiełkę pary wodnej z dróg oddechowych zarażonego, który może w tym czasie 10m od Ciebie przejeżdżać samochodem przy otwartym oknie. Jak kropelka… Czytaj więcej »

andrzej
Gość
andrzej

specjalistka ds. chorób zakaźnych Patricia A. Stinchfield. Uważa ona, że koronawirus nie przetrwałby podróży na przedmiotach. „Uważamy, że poza ciałem koronawirus może przetrwać jedynie od kilku minut do około godziny” Z analizy 22 badań wynika, że koronawirusy, takie jak SARS i MERS mogą przeżyć na powierzchniach plastikowych, metalowych czy szklanych nawet do dziewięciu dni. Mówiąc dokładniej wirusy mogą mieć zdolność do zarażania od dwóch godzin do dziewięciu dni, jeśli występują na powierzchni poza ciałem żywiciela. Badania na temat zdolności przeżywania i zarażania znanych koronawirusów zostały opublikowane w czasopiśmie „The Journal of Hospital Infection”. Naukowcy odkryli również, że szanse na przeżycie… Czytaj więcej »

Heinrich
Użytkownik

Czyli wszystko się zgadza.
Dziękuję 🙂

t..
Gość
t..

,,Jeśli Bóg chce żebyśmy żyli, to będziemy żyli.
Jeśli Bóg stwierdzi, że lepiej będzie jak umrzemy na koronawirusa, to umrzemy”
Podobne słowa są w psalmie 91
COVID-19 wspak Psalm 91 DIVOC co znaczy..Destroy Influenza Virus Outbreak Completely (..Zniszcz epidemię wirusa grypy całkowicie)

andrzej
Gość
andrzej

A może ktoś zauważy,że nie jest istotne kto,nie jest istotne gdzie bo to może być osoba odpowiedzialna i kwarantanny dotrzyma.przeczytajcie wypowiedż człowieka i wyciągnijcie wnioski Jak mądrzy decydenci na tego wirusa sprzedają.Przylecą do kraju tysiące a może i setki tysięcy osób,które po wyjściu z lotniska rozbiegną się na wszystkie strony,co będzie jeśli część tylko będzie nosicielami?kwestia uruchomienia wyobrażni.

A. B.
Gość
A. B.

Ludzie, spokojnie! Przecież ten człowiek na kwarantannie nie musi być nosicielem wirusa! Pewnie ma mniejsze zagrożenie zarażenia siebie i infekowania innych niż dyrektor pobliskiego szpitala, który niedawno uczestniczył w hucznych urodzinach na 200 osób pewnego posła, w których uczestniczył też syn posła – piłkarz przywieziony przez tatusia z Włoch. Dyrektor szpitala chyba nadal pracuje, styka się z lekarzami i pacjentami, a parę dni temu pozował do zdjęć z prezydentem. Więc dajcie spokój biednemu człowiekowi na systemowej kwarantannie, a zainteresujcie się poważniejszymi zagrożeniami.

Obserwator
Gość
Obserwator

„Po opuszczeniu lotniska nikt nie interesował się w jaki sposób dotrę do domu”.
Szkoda bardzo może jeszcze by chciał Prezydencką limuzynę i Policje pod domem.
Dobrze ta osoba wiedziała co ma robić i jak bo dostała informację. A to czy się do tego dostosowala to już tylko jej decyzja. Odpowiedzialność odpowiedzialność i jeszcze raz odpowiedzialność.