Palcem po mapie: Ma-zu-ry…

Zatem ostatnia propozycja spędzenia urlopu. Propozycja typowo wypoczynkowa. Teoretycznie niewiele jest tu do napisania, lecz nie można napisać tylko: jedź na Mazury.

O ile ta propozycja jest typowo leniwo-wypoczynkowa, jednakże chcący może znaleźć różne atrakcje. W Mikołajkach możemy wykupić rejs po Jeziorze Śniardwy. Jeśli się zdecydujemy to proponuję zabrać ze sobą coś cieplejszego na wypadek większych porywów wiatru i ewentualnie deszczu (tak ja trafiłem). Ktoś inny bezproblemowo odnajdzie się na Festiwalu Muzyki Country w Mrągowie, o ile wybierze się w tą okolicę pod koniec lipca. Ja osobiście pobyt na Mazurach kojarzę z namiotem lub małą agroturystyką. Nie przepadam za dużymi skupiskami ludzi, jakie przebywają w np. znanej marki hotelu w Mikołajkach.

Jeśli mam polecić, moją propozycją będą najmniejsze miejscowości położone w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora. Takim przykładem, jednym z wielu, będą miejscowości położone nad jeziorami Brajnickim lub Świętajno. Nie będę polecał konkretnych miejsc noclegowych, gdyż nikt nie płaci za reklamę, zresztą opine na temat tych miejsc można znaleźć w internecie. Zrobię zatem inaczej. Nie polecam: pól namiotowych. Są na tyle małe iż wychodząc z własnego namiotu już znajdujemy się na namiocie sąsiada. Warunki sanitarne pozostawię bez opinii. Jednak od tej reguły są wyjątki. Na jeden z nich trafiłem w północno-wschodniej części Jeziora Świętajno. Duże pole, sklep na miejscu z możliwością zjedzenia obiadu, warunki sanitarne dobre z panelami do ciepłej wody, czyli „prysznicowcy” nie będą narzekać. Jedynym mankamentem to trochę zbyt głośno grająca muzyka w sklepie. Nieopodal od tego pola znajdziemy również atrakcje. Takimi będzie szkoła windsurfing-u. Niestety ta propozycja niesie za sobą spore skupiska urlopowiczów z różnym podejściem do odpoczywających sąsiadów. Dlatego tez tu wybieram domek. Ale mam też drugą propozycję.

Za Biebrzańskim Parkiem Narodowym, za Augustowem, za Jeziorami Serwy i Mikasewo, za malutką miejscowością Mikaszówka znajduje się jeszcze mniejsza miejscowość o nazwie Rygol. Tam, kilkanaście lat temu, droga asfaltowa przechodziła w nieubitą leśną drogę. Tam też należało podjąć decyzję, które z trzech jezior wybrać. Oczywiście kilka kilometrów lasem. Oczywiście pod namiot. Oczywiście bez dogodności z zakazem głośnego słuchania muzyki, używania klaksonu czy korzystania z motorówek lub skuterów wodnych. Tam ludzie odpoczywają. Tam, na polu namiotowym, pośród kilkunastu namiotowych urlopowiczów nie myśli się o niczym, a ludzie są dla siebie uprzejmi. Chcesz zjeść rybę? Wędka w dłoń. Nie masz wędki? Kilka kilometrów dalej, u rodziców jednego z byłych burmistrzów Siedlec, można było kupić świeżą rybę łowioną w jeziorze, które w części znajduje się po Białoruskiej stronie. Tu można spędzić nawet 2 tygodnie, jeśli ktoś ma na to ochotę.

Na Mazurach można udać się w każdym kierunku. Zapewne każdy kto już był, ma swoje miejsca. Ja również lubię wracać tam, gdzie czułem się dobrze. Zatem polecam udać się do Zielonych Płuc Polski jednocześnie życzę złapania prawdopodobnie ostatnich ciepłych chwil tego lata oraz niczym niezmąconego odpoczynku.

1
Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wladek
Gość
Wladek

Nie trzeba bylo jechac na mazury jeszcze kilka lat temu ludzie do nas przyjeżdżali na izydory by odpoczac