Jak to z tym kolonializmem było?

Od autora.

Każdy tekst ma swój wstęp, nawet u osoby tak płytkiej umysłowo jaką dla niektórych jestem. Teksty mogą również posiadać notkę piszącego. Ja taką właśnie tworzę. Uznawszy iż zdanie niektórych komentujących mnie jako autora może ulec poprawie, musiałem napisać to co właśnie czytacie. O ile jeszcze czytacie. Mój apel do nauczycieli był inny niż niektórzy go odebrali. Nie apelowałem aby z uczniów robić geniuszy, gdyż nie jest to wykonalne zwłaszcza, gdy trafia się na taką osobowość jaką jestem. Zatem nauczyciele nie mają najmniejszych powodów do wstydu. Mogą ewentualnie współczuć i to prawdopodobnie chciał napisać komentujący. Na potwierdzenie swego zdania napiszę iż dalsza część tekstu nie jest wiedzą, którą wyniosłem ze szkoły. Być może spałem podczas tej lekcji. Nikt również ani mnie nie wypluł ani mną nie pluł. Aczkolwiek pluła mną raz lecz nie Warszawa a moja chrzestna. Wypluła mnie stwierdzając że takiemu grzesznikowi nic już nie pomoże. Dlatego pewnie nie uznaję hierarchii kościelnej jak również do kościoła uczęszczam na chrzty, komunie, śluby i pogrzeby. Tak więc łatwiej będzie trafić strzelając z do 1 grosza z procy z odległości 2 km niż określić mnie jako „osobę zapatrzoną w księży”. Ktoś zatem powie: powinni Cię izolować. Za umiejętność samokrytyki? Jeśli tak to brawo. A teraz zapraszam do tekstu właściwego.

Gdybyśmy zagrali w grę skojarzeń słownych, na słowo „kolonializm” do głowy przychodzą mi: wyzysk, niewolnictwo oraz kilka nazw państw należących do obecnej Unii Europejskiej. Niestety Polska, a w sumie aby być precyzyjnym to Rzeczpospolita Obojga Narodów, również wpisuje się w grono państw kolonizujących innych. Dlaczego niestety? Biorąc pod uwagę iż mieszkańcy jednego z państw europejskich przywozili sobie „ludzkie trofea”, śmiało możemy uznać iż kolonializacja obok inkwizycji była czarną kartą człowieczeństwa tamtego okresu. Zatem który z naszych królów miał zapędy kolonizacyjne? Ze wszystkich dostępnych informacji jasno wynika iż żaden. I tu tekst powinien się kończyć, ale… Był natomiast lennik Rzeczypospolitej, książę Kurlandii, która została włączona do Polski po zawarciu Unii Lubelskiej, niejaki Jakub Kettler. Ten oto Kubuś zebrał lokalnych bandziorków aby wysłać ekspedycję, która dotrzeć miała do Tobago. Tam też dotarła, lecz załoga prawdopodobnie została zaproszona na obiad -jako danie główne – przez rdzennych mieszkańców wyspy. Był to czas, gdy ziemie te ogólnie rzecz biorąc przyjazne nie były.

Kto z nas nie dąży do spełnienia swoich marzeń? Taki też był Kettler. Wysłał zatem drugą ekspedycję lecz ta również zakończyła się tragicznie. „Jak ktoś wyrzuca Cię drzwiami to wracaj oknem”. Jakub zapewne słyszał o regule do trzech razy sztuka. W 1654 roku, pod banderą czarnego kraba na czerwonym tle, do brzegów Tobago przybyła 3 ekspedycja, która wzięła wyspę w posiadanie Jakuba Kettlera. Wyspę nazwano Nowa Kurlandia a mieszkańców uznano za pełnoprawnych obywateli. Takie ustanowienie było ewenementem tamtych czasów. I tak rozpoczęła się wymiana towarów, która szła znakomicie aż do momentu kiedy założyciele Ikei postanowili wpaść do Polski w odwiedziny. Chwilę po tym straciliśmy wyspę. Co prawda Kettler odzyskał ją jeszcze raz na chwilę przed śmiercią, lecz różne okoliczności losu sprawiły, że ponownie i bezpowrotnie została ona mu odebrana.

Czy Tobago było jedynym celem Kubusia? Okazuje się że nie. Kunta Kinte, bo tak nazywa się ta wyspa, również stała się zamorską kolonią lennika. Jak w przypadku Tobago tak i tu Kettler nie miał zapędów tyrana. Dogadał się z rdzennymi mieszkańcami i wszedł z nimi we współpracę. Handel złotem czy kością słoniową z ich strony oraz solą czy alkoholem z naszej szedł bardzo dobrze. Niestety za sprawą kapitanów statków, którzy zaczęli kręcić „na boku” oraz wspomnianych wcześniej odwiedzin Szwedów, ta kolonia również przeszła w inne ręce. Rządy, między innymi, przejęli Anglicy, którzy z wyspy zrobili ostatni przystanek w przewozie niewolników do USA.

Ktoś zapyta: a Madagaskar? Niestety miłośnicy ślimaków – Francuzi – nigdy nie przekazali nam tych terenów.

W jakim celu ten tekst? Gdy po całym dniu siadam na kanapie i włączam informacje, aby zobaczyć co zdarzyło się dziś, dostaję taką dawkę informacji o ludzkiej głupocie iż zaczynam się zastanawiać: dokąd zmierza ten świat? Ruch BLM i jeden z jego postulatów to „kajanie się za niewolnictwo”. Widzę zidiocenie ludzi leżących na chodnikach w ramach przeprosin. Przeprosin za co? Za Kettlera? A może za Kościuszkę, którego pomnik tak chętnie niszczyli? Zastanawiam się gdzie jest granica tej głupoty? Jak to się dzieje, że „na rękach” zaczynają być noszeni zbrodniarze typu Lenin? Pomnik dla niego? Dobrze, że zapomnieli o pomniku dla „wójka Adiego”. Czy naprawdę jestem aż tak zacofany i niedouczony, że czegoś nie jestem w stanie zrozumieć? Zapewne nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na te pytania. Może czas przyniesie poprawę.

Szybkie info: nie jestem miłośnikiem historii, a przynajmniej nie posiadam wielkiej wiedzy na jej temat. Jeśli w tekście zakradły się błędy to chętnie i z podziękowaniem przyjmę każdą poprawkę.

Pozdrawiam.

7
Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Albin
Gość
Albin

Nie rozumiesz ruchu BLM? Oni walczą o swoją godność, którą twój wielki przyjaciel Trump depcze!Ameryka powstała na krzywdzie i cierpieniu Indian i Czarnych niewolników a teraz płaci rachunek krzywd.Powiedz Aborygenom, Inkom czy Apaczom ,że kolonializm jest ok.