Bohater czy zdrajca?

„Chciałbym skorzystać z pośrednictwa Waszej rozgłośni aby w tym momencie dorzucić kilka słów…” – takie słowa usłyszeli w słuchawce telefonu dziennikarze jednej z ogólnopolskich rozgłośni radiowych. Był rok 1997 a rozmówcą był pułkownik Ryszard Kukliński. Dla jednych zdrajca, dla innych bohater. Kim tak naprawdę był?

Kiedy dokładnie Kukliński zaczął współpracę z Amerykanami nie wiadomo. Jedni twierdzą że było to około 1972 roku, inni zaś że współpraca Kuklińskiego z CIA rozpoczęła się w 1967 roku. Pomimo upływu wielu lat prawda zawarta w aktach zarówno Ameryki jak i Rosji wciąż pozostaje tajna i niedostępna dla opinii publicznej jak i historyków. Jedno jest pewne: w latach 70 ubiegłego wieku Kukliński żył na wysokiej stopie materialnej, jak na ówczesnego oficera Wojska Polskiego. Odznaczony wieloma orderami i medalami, wśród których znaleźć można Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Medal Polonia Mater Nostra Est, Krzyż Armii Krajowej czy wreszcie wysokie odznaczenie CIA – Distinguished Intelligence Medal, które Kukliński otrzymał jako pierwszy obcokrajowiec. Pośmiertnie podniesiono stopień wojskowy Kuklińskiego z pułkownika do rangi generała brygady. Aktu nominacji dokonał prezydent Andrzej Duda dnia 11 listopada 2016 roku.

Kłopoty Kuklińskiego rozpoczęły się 2 listopada 1981 roku. Tego dnia w sztabie generalnym zwołano ważne zebranie, na którym oficjalnie poinformowano o posiadaniu przez Amerykanów ostatniej wersji planów stanu wojennego. Oznaczało to nic innego jak: w sztabie mamy ukrytego agenta. W tamtej chwili nikt jeszcze nie podejrzewał Kuklińskiego, który zrozumiał iż zaczęła się gra, w której stawką jest życie.

Wielu zapewne zapyta: po co mu to było? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Wiadomo że Kukliński obawiał się rozpoczęcia trzeciej wojny światowej, która miałaby być prowadzona pomiędzy Moskwą i NATO. Zdawał on sobie sprawę z faktu iż może to być wojna nuklearna. Zdawał sobie również sprawę z tego, że najprawdopodobniej byłaby ona prowadzona na terenie Polski i ówczesnej Czechosłowacji. Taki scenariusz mógł doprowadzić do tego, że teren naszego kraju stałby się wypalonym nuklearnie pasem.

Dziś jedno jest pewne: Kukliński wraz z rodziną został potajemnie ewakuowany nocą z 7 na 8 listopada 1981 roku. Jak? Być może samolotem British Airways do Londynu. Być może autem amerykańskiego konsulatu do Berlina.

W maju 1984 roku pułkownik został skazany na karę śmierci. W 1990 roku wyrok złagodzono do 25 lat więzienia, który to wyrok uchylono w 1995 roku. Stopień pułkownika Kukliński odzyskał w 1996 roku.

A co o Kuklińskim powiedział jego wojskowy zwierzchnik gen.Jaruzelski?

„Jeśli uznamy Kuklińskiego za bohatera to znaczy, że wszyscy jesteśmy zdrajcami…”. Jak dla mnie to są najlepsze rekomendacje.

Gdyby ktoś zechciał bliżej poznać historię Kuklińskiego, odsyłam do filmu o tytule „Jack Strong”. Jest to tragiczna, oparta na znanych faktach opowieść o losach pułkownika.

Zanim zostawisz komentarz, przemyśl jego treść. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci i może Ci grozić odpowiedzialność karna lub cywilna, ze strony osób, które mogą się poczuć pomówione lub zniesławione. Administrator nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczone w komentarzach treści.

avatar
  Subscribe  
Powiadom o